30 czerwca 2016

nie, inne,
to jest bowiem suplement


11 komentarzy:

  1. Małgośka30/6/16

    ... stoczył pojedynek na improwizowanie fug i fantazji z Johannem Sebastianem Bachem...
    Lutnia 13-chórowa, zamiast rapieru? :)))
    Suplementarnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytrynowa30/6/16

    Bengalski? I kto wygrał?

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgośka30/6/16

    Nie Bengalski, ten przecież miesza ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Cytrynowa30/6/16

    Rapierem? Niby zawsze był dziwny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgośka30/6/16

      Może i rapierem; zawsze to lepiej, niż lutnią.
      Zwłaszcza trzynastochórową ;)

      Usuń
  5. Bengalski, tygrys30/6/16

    No ale chórowa to u nas jest tylko siostra Lemon. A Luśnia to podobno ostatni raz był widziany w 2006. No to ja już nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgośka30/6/16

      Hmm... jak by Ci to powiedzieć ...? Ty jednak wszystko mieszasz.
      A przecież to wszystko proste, jak flet czy obój...

      Usuń
    2. Bengalski, tygrys30/6/16

      No ale...

      Usuń
    3. Bengalski, tygrys1/7/16

      No tak...

      Usuń
  6. Hmmm... ni za grosz nie pojmuję w czem rzecz, alem się z niekłamaną radością poczuł jakoby u Wolanda w gościnie, choć Bengalski mieszający budyń rapierem chyba jednak Behamota przebił...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgorzata, Bengalski... Tam jednak trzy szpady stały w szaragach. A tu Bengalski to tygrys niewątpliwie. I, dodajmy, na szczęście.

    OdpowiedzUsuń