https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Philip_Herbert_4th_Earl_of_Pembroke_c_1615.jpg
Żeby nie niepokoić Ewentualnych Czytelników.
I żeby umilić Im czas oczekiwania na czwartek, niechby i nieodległy.
Philip Herbert, czwarty earl Pembroke.
Portret namalowany około 1615 roku przez lansowanego ostatnio
w kręgach w cytrynowej kaszce Williama Larkina.
A dawno, dawno temu...
W czasach, gdy niejaka be. lemon nie potrafiła jeszcze wstawiać obrazków do blogowych wpisów...
I gdy z kuchni do biblioteki było znacznie bliżej niż obecnie,
ale za to bardziej pod górę...
Za siedmioma – no właśnie – górami...
Za siedmioma lasami...
W lesie nr 8, rzeczy & bexy, pewna blogerka oberwała w głowę albumem pod bezgranicznie uwielbianym przez nią tytułem Still Life.
http://bexalemon.blogspot.com/2012/08/jeszcze-jeden-herbert-dzisiaj.html
Piąty Herbert, czy w międzyczasie kolekcja znacznie urosła?
OdpowiedzUsuńCoraz trudniej, muszę przyznać, o dobrego Herberta: piąty.
OdpowiedzUsuńEarl nie robi dobrego wrażenia. Jakiś taki czaplonogi i biodrzasty. W dodatku z chorym kolankiem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Osobiście wolę Order Ostu.
UsuńKtoś próbuje mnie bezkarnie sprowokować?
UsuńChudzina nie earl! Jakiś taki... niewyraźny!;)
OdpowiedzUsuńO wyrazistych można przeczytać tu:
Usuńhttp://www.kneziowisko.pl/absurdy-nie-z-tego-swiata-czyli-krotki-poradnik-jak-byc-fajnym/
Jak ten czas leci!!! :)
UsuńPrawda? Już środa!
Usuń