Drugi raz w ostatnim tygodniu, nie do wiary.
Pisząca te słowa usilnie starała się zignorować jego dźwięk – tak, tak, Wierni & Uważni Czytelnicy, nie mylicie się: krótkie, urywane pipnięcia na przemian z nie wiadomo właściwie czym – ale doskonale wiedziała, że nie ma szans.
Miała za to pewność, że będzie musiała poniechać swoich wysiłków, i to raczej wcześniej niż później.
Domofon rozbrzmiał bowiem w chwili, gdy rozmawiała przez telefon, co, jak wiadomo, jest czynnością zupełnie normalną, i jeśli już zdradziła się, że potrafi wykonać jedną z tej kategorii, równie dobrze może i drugą, więc niech nie udaje dzikiego dziecka,
tylko zwrot, cała naprzód, kierunek domofon.
Który jednak zamilkł, zanim zdążyła zrobić ćwierćobrót.
Zadźwięczał za to, drrrrr, dzwonek przy drrrrr drzwiach odgradzających od klatki drrrrr schodowej wewnętrzny korytarz drrrrr, w którym oprócz kilku innych drrrrr znajduje się również lokal zamieszkany drrrrr przez bexę i kolektyw drrrrr.
Potem było słychać czyjeś kroki, jakieś głosy, znowu kroki...
No to co miała robić?
Pożegnała w myślach jakże piękny i upragniony dzień wolny od wszelkich zajęć obowiązkowych, westchnęła i, otuliwszy się szczelniej cytrynową mgiełką peniuaru, ruszyła na spotkanie świata, który, przybrawszy nie wiedzieć jaką postać, najwyraźniej domagał się osobistego z nim kontaktu.
Ledwo zdążyła pomyśleć, że sięgnie do klamki lewą ręką, bo tak chyba będzie wygodniej, gdy drzwi jej mieszkania otworzyły się trzask prask.
Nie od razu na oścież, ponieważ były zamknięte na łańcuch, ale szarpnięte ponownie, z jeszcze większą siłą niż poprzednio, stanęły otworem.
A kawałki zerwanego łańcucha posypały się, między innymi, pod nogi zdumionej bexy lemon.
– Pani do mnie?
– Do lemon.
– To ja. Ale...
– Ja jestem opiekunką. Niby pani ma jutro, ale jutro tamta pani nie przyjdzie, a ja też nie mogę. No to przyszłam dzisiaj.
– I tak pani wchodzi do czyjegoś mieszkania????????????????? – wydarła się bexa zupełnie nie wiadomo po co & bez sensu.
Przyznaje ze wstydem, że tak właśnie zrobiła, ale zarazem uważa, że, jeśli wziąć pod uwagę okoliczności, zachowała się dość grzecznie oraz wcale kulturalnie.
Co najważniejsze, nie przekroczyła granic obrony koniecznej. Ani nie użyła wobec opiekunki – zastępującej, jak okazało się później, chorą koleżankę – żadnego ze słów powszechnie uważanych za obelżywe.
Zresztą, regulamin, w którym posługiwanie się epitetami wymieniono wśród zachowań podopiecznego względem opiekunki kwalifikowanych jako absolutnie niedopuszczalne, doniesiono bexie do podpisania dopiero następnego dnia (doniesiono w jednym egzemplarzu, do dołączenia do akt, bo gdyby w przyszłości dopuściła się jakiegoś czynu nieregulaminowego, byłaby podstawa do pozbawienia jej dobrodziejstw opiekuństwa społecznego, a podopieczni przecież i tak regulaminów nie czytają, tylko powinni je podpisać, w jednym egzemplarzu, bo jeśli w przyszłości dopuszczą się jakiegoś czynu nieregulaminowego, będzie podstawa...).
Zwierzchność opiekunki zastępczej stwierdziła, że inkryminowana na pewno nie była w stanie zerwać łańcucha, który – na pewno – popsuł się był już wcześniej, życzliwie doradziła bexie, żeby wezwała ślusarza i w połowie dziewiątej minuty nader uprzejmie i profesjonalnie zakończyła rozmowę telefoniczną, bo nie miała czasu.
Chroń mnie Panie od opiekunek wszelakich!!!!!
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=VZ_JAs0JljQ
UsuńEeeee.... Yyyyy.... Jak to łańcuch urwała???? To jakieś MOPS-kommando???? Mops-Norris???
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=mcC1W05eTUM
Bo to kiepski łańcuch był i tyle...
Usuńa Bengalski? no, gdzie był Bengalski???!!!
OdpowiedzUsuńWiesz, sama się czasami zastanawiam, gdzie jest Bengalski jak go nie ma...
UsuńBosz...
OdpowiedzUsuńSpoko, następny się zainstaluje w lepszym gatunku :)
Usuńa może by swój regulamin napisać? choćby tylko taki dla wchodzących i wychodzących?
OdpowiedzUsuńWydawało się niektórym, że on taki niepisany jest napisany...
UsuńNie pomoże instalowanie lepszego łańcucha, kobieta jako ta Jagienka ma krzepę, więc co to dla niej łańcuch, ale przy okazji przekrój socjologiczny się powiększył.
OdpowiedzUsuńSerdeczności
Oj, powiększył się, jak jeszcze...
Usuńoj zatchło mnie ! No opiekunka była chyba kiedyś zapaśniczką co najmniej.Biedna ty,a bezczelność regulaminowa wymiata.Bez kopii,no uważają podopiecznych za półinteligentów czy jak?
OdpowiedzUsuńCzasem w ogóle niespecjalnie uważają, najoględniej mówiąc.
UsuńMatyldo, dopiero dzisiaj zajrzałam do spamu, pierwszy raz od stu lat - a tam jak gdyby nigdy nic Twój komentarz!!!!
Tak to jest dostać kogoś z urzędu.... Wpadną jak po ogień, porządny łańcuch zniszczą i jeszcze na człowieka biednego winę zwalą... I jestem jednej myśli z Małgosią: już Bengalski pogoniłby babie kota ;)))
OdpowiedzUsuńIdzie ku lepszemu, chociaż łańcuch jeszcze zwisa taki zepsuty.
Usuń