– No normalnie nie wierzę – mówi Bengalski, ostrożnie wyjmując z pudła pocztowego kolejny słoik, tym razem po dżemie. – Ja rozumiem: pesto. Ja rozumiem: trawa cytrynowa. Ale coś takiego? Tuszonka? Wasza Cytrynowość! Wasza Cytrynowość, proszę spojrzeć! Tu mięsko normalnie, o, a tu tłuszcz. To czarne to nie wiem. Może ziele angielskie. Tylko jakby większe. Dlaczego większe? No, niechby kto Waszej Cytrynowości spróbował przysłać mniejsze. Nie chciałbym być w jego skórze. Ale ziele nie ziele, to przede wszystkim w ogóle nie jest danie wegetariańskie. Szczerze mówię, że ja bym się nie odważył. Sezam? Niemożliwe, Wasza Cytrynowość. Nie w tuszonce. Niech spojrzę. Rzeczywiście. Czyli to jest czerwone tahini. Ale też jakby niepodobne. Więc może jednak tuszonka. Gdybyśmy otworzyli, to kolektyw mógłby organoleptycznie... No wiem, że nikogo nie ma. Ale ja jestem i zanim wszyscy wrócą, już byśmy...
– Mmmmmm. Dobre. Słodkie. Nawet bardzo. Ależ skąd, jedna łyżeczka to też za dużo, ale chciałem sprawdzić... Mmmmmm. Miód, na pewno. Migdały. Sezam. Orzechy. Mielone ze skórką, ale fajnie. Nugat chyba? Mmmmmm. Nie. Bardziej chałwa, ale też nie całkiem. Nie ciągnie się. I nie żuje... No właśnie mówię. Nie, nie ja, ona. Ja nie żuję, bo się nie da. Wobec tego to nie chałwa. Mmmmmm. Na pewno nie. Eureka! Baklawa. Tylko bez ciasta. Właściwie, zawsze byłem zdania, że ciasto jest niepotrzebne. Dużo pracy, a efekt wcale nie powala. Te wszystkie pistacje lepiej dać do środka. Mmmmmm. Tu chyba w ogóle nie ma pistacji. Za to są rodzynki. Mmmmmm. I dużo migdałów. Mmmmmm. Podoba mi się, że aż tyle. Ale ten tłuszcz to nie wiem z czego. Może jak jeszcze trochę spróbuję... Mmmmmm. Dalej nie wiem. Ale tak szczerze mówiąc... mmmmm... wcale mi to jakoś nie przeszkadza...
Okrutny uśmiecha się paskudnie, musi że znowu coś nadzieje? :D :D :D
OdpowiedzUsuńCrudele, crudele
OdpowiedzUsuńKolektyw ma nadzieję
Że znowu coś nadzieje...
Nic a nic.
UsuńNie kapuję.
Małgośka jakaś durna.
No, ale nie ma Bengalskiego u boku.
To jest opowieść o tym, jak il Comte Crudele(po naszemu Okrutny Kneź Dreptak) wpadł na pomysł, czym najlepiej nadziać Bengalskiego.
Usuńcoś w kościach czułam...
OdpowiedzUsuńAle żeby był aż tak okrutny?
:)
Jeszcze bardziej - w trzecim, czwartym & piątym słoiku było coś innego...
Usuń