– No co poradzę, Wasza Cytrynowość, też nie umiem & nie wiem. Powiedziałbym nawet, że też nie mam pojęcia. Ale tego, no... gdzieś czytałem, że trzeba ten, no... myśleć pozytywnie. Tylko nie pamiętam gdzie.
– Może w wolnym garnku? – usłużnie & cichutko podpowiada Mała Cy, która, przycupnąwszy w kątku jak szara myszka Tralaliszka, uważnie śledzi przebieg rozmowy.
– Akurat! Już widzę redakcję, jak puszcza taki odcinek – Bengalski milknie i kontynuuje wątek prowadząc dialog – czy monolog, kto go tam wie, tygrysa – wewnętrzny. Po chwili jednak odzywa się znowu: najwyraźniej dotarł do konkluzji, która go zadowoliła.
– No. To o czym ja... Aha, no to jak nie, to tamto, co było we środę, puszczę jeszcze raz. W końcu, Wasza Cytrynowość, jak ja mam całe dwa, to razem mamy jakieś szesnaście piątych. Czyli więcej niż trzy. No. To nie jest źle. Alors, mesdames et messieurs, epatez! Pardon my French, écoutez! To znaczy, kto ma uszy do słuchania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz