Wyszło i to jak! Z worka szydło.
A z bexy skąpiradło.
Ale nie od razu, Mili, nie od razu.
Najpierw bowiem okazało się coś zupełnie innego.
To mianowicie, że czegoś jednak niektórym brakuje w Noch Less do szczęścia, czegoś natomiast mają o wiele za dużo.
– Kąty muszą być, proszę pani, rozwarte. Tu, tu i tu. Bo inaczej to wie pani.
– Wiem – odparła bexa. Jak nie ona prawie, bo krótko, zwięźle, na temat i twierdząco. Ale przecież rzeczywiście wiedziała, więc co? Kłócić się nie będzie, jeszcze z wiedzą & doświadczeniem, również własnym.
I ten.. on... znalazł się w ciągu dwóch dni. Nawet się bexa nie zdążyła rozpłakać, że nie potrafi kupować na Allegro, ani nauczyć, a już ktoś dzwonił, że jest, pod Szczecinem. Może zresztą pod Zgierzem. Gdzieś w Polsce w każdym razie.
Stan bardzo dobry (bexa tylko westchnęła), dwa (!) siłowniki, wymiary jak trzeba, kolor można uznać, że miodowy, czyli przy odrobinie dobrej woli do zaakceptowania. Pilot, kieszeń na pilot
Dzyń dzyń.
– Kto tam?
– Ja z fotelem.
– A to wpuszczamy. Bengalski, kotku...
– No jasne. Już lecę otwierać, Wasza Cytrynowość.
– Dzień dobry. Gdzie postawić?
– Dzień dobry. Tu poproszę. Potem sobie przestawimy.
– Należy się eści.
– Tu jest esiąt, proszę.
– Szczerze mówiąc... Nie takiej kwoty się spodziewałem.
– Nie takiej? A jakiej?
– Co najmniej ?. Bo wie pani, jak od tego dźwigania dostanę przepukliny, to co zrobię?
Zagadka nie polega jednak na znalezieniu odpowiedzi na to pytanie.
Ani nawet na pytanie, jakim cudem pisząca te słowa nie odpowiedziała na takie dictum: – Naprawdę nie wiem. Może... Niech pomyślę... Mam! Będzie pan jeździł na wózku inwalidzkim?
Zagadka brzmi: jaką kwotę wymienił kurier? Na ile wycenił swoją pracę, czyli, jeśli przesyłka była franco miejsce parkingowe pod wiadomo którą morwą, wyładowanie z samochodu fotela na kółkach, przeturlanie go pięćdziesiąt metrów po chodniku do windy zewnętrznej, wturlanie do windy i wyturlanie z niej, naciśnięcie przycisku domofonu, otworzenie drzwi wejściowych do bloku i wturlanie fotela do środka, a następnie ściągnięcie drugiej windy, wturlanie do niej fotela, wyturlanie go z niej na czwartym piętrze i przeturlanie najpierw piętnaście metrów korytarzem, a potem przez próg o wysokości dwóch milimetrów oraz, na koniec, półtora metra w lewo?
...liczę...obliczam... i nic mi nie wychodzi!
OdpowiedzUsuńMoże...o jakąś nalewkę w bonusie chodziło, Bexo? Może spragniony był?
No...normalnie pobeczeliśmy się z Bengalskim. Nawet Obstynat się wzruszył w sposób widoczny.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że poszczułaś go Bengalskim i zrobiłaś mu odwrócone safari? :)
OdpowiedzUsuńA jakby mu ruptura wyszła, to dopiero wtedy mu dać na piwo! :)
Bo do prawdziwego naciągacza to temu kurieru trochę brakuje! :D
Tak, zarumienił się jakby nawet troszeczkę. Kolektyw pięknie dziękuje za nieznany mu do tej pory utwór.
UsuńBallada o Zenku Naciągaczu :)
OdpowiedzUsuń...może to półtora metra w lewo paskudnika tak ośmieliło?
OdpowiedzUsuńBardzo niewykluczone - dostawa pewnie miała być door-to-door...
UsuńMam rozumieć, że Jej Cytrynowość z zaskoczenia i wzruszenia spąsowiała była bardziej jako ta truskawka, aniżeli cytryna? :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie niespodzianki, pozytywne właśnie - mam nadzieję, że nabytek dobrze służyć będzie i przez długie lata :)
Odnośnie zagadki: skoro kwota była "eści", możliwy przedział jest tylko jeden - 30-40 złotków. Doliczywszy zapewne napiwek za ciężką pracę związaną z przemieszczeniem i przeturlaniem, przedział zwiększy nam się nieznanie do wspomnianych przez Ciebie "esięciu". Obstawiam góra 50-tkę. Jeszcze cyferka wyżej i wyszlibyśmy już poza ustaloną nomenklaturę :)
Pozdrawiam serdecznie!
Celcie, odgadłeś nader trafnie tzw. końcówkę, której wysokość była, tak się złożyło, równa kwocie wymienionej jako conajmniejsza. Jestem pod wrażeniem.
UsuńCo zaś się tyczy eksperyment - bo to eksperyment - i ja mam nadzieję, że się powiedzie. Na razie pewne elementy okazały się bardzo tłukące.