5 czerwca 2017

o pożytkach z nauki
języków obcych albo
niebawem rocznica

Dwieście pięćdziesiąta.
A pożytki niewątpliwe.
Chociaż...
Ćwierć wieku temu przyjemność byłaby pewnie większa. A może tylko pamięć podręczna przechowywałaby więcej tekstu.
I, przy okazji oraz wyłącznie mimochodem (taaaaaaaaaaaaa, jasne, jak mawia Szuwarek), gdzieś w kąciku również informację, kto w dziewięćdziesiątym pierwszym... nie, chyba w dziewięćdziesiątym drugim i trzy czwarte... pożyczył... na krótko, bo przecież nie godzi się nikogo pozbawiać tak lubianej przezeń książki na dłużej niż kwartał... no, rok... pięć lat... najwyżej dziesięć... w ostateczności piętnaście...
Więc dobrze, że minęło tyle czasu, że w 2004 roku wyszło drugie wydanie, że piszącej te słowa włoski i wolna (oczywiście) nauka włoskiego podobają się od zeszłej wiosny raczej coraz bardziej niż coraz mniej, że tekst oryginału znalazł się gdzieś w Internecie*...
Dzięki zbiegowi wymienionych okoliczności, wolna od myśli, że nie pamiętać osoby, a tęsknić za książką, niechby nawet mającą poręczny format i oprawioną w płótno, to niewątpliwie jest objaw, ale nie zdrowy, mogła oto wczoraj raz, drugi, trzeci i jeszcze czwarty, przeczytać:
Fu il 15 di giugno del 1767 che Cosimo Piovasco di Rondò, mio fratello, sedette per l’ultima volta in mezzo a noi. Ricordo come fosse oggi. Eravamo nella sala da pranzo della nostra villa d’Ombrosa, le finestre inquadravano i folti rami del grande elce del parco. 
Tak, tak, dnia 15 czerwca 1767 Cosimo Piovasco di Rondò, mój brat, po raz ostatni zasiadał pośród nas przy stole. Pamiętam, jakby to było dzisiaj...
Dalej było znów łatwiej, ale na tym elce del parco wyłożyła się jak długa.
A to po prostu (?) dąb ostrolistny.
----------
* Nie ufajcie jednak zbytnio internetowym doniesieniom, Drodzy Czytelnicy.
Są bowiem strony, na pierwszy rzut oka Bardzo Poważne i serio traktujące swoją misję upowszechniania świat. dziedz. lit.-kult  i zarabiania przy tym małego co nieco w peelenach, gdzie złośliwe cyborgi, na pozór skrupulatne i dobrze poinformowane, płatają złośliwe cyberfigle.
Baron drzewołaz. Cena z okładki, format, liczba stron, ISBN.
Nawet rok wydania oryginału. Pięknie.
Ale.
Zawsze jest jakieś.
Nieraz nawet dwa.
Tytuł oryginału: Our Ancestors: Baron in the Trees.
Tłumaczenie: należy przypuszczać, że czyjeś. Czyje, nie wiadomo.
Uzupełniamy zatem & poprawiamy. Z włoskiego przełożyła Barbara Sieroszewska. Il barone rampante (druga część trylogii I nostri antenati).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz