– No, za uprzejme to nie będzie – stwierdza Bengalski zamykając & odkładając na półkę książkę*, z której fragment właśnie odczytał kolektywowi zamierzającemu zapaść w poranną drzemkę – ale z drugiej strony... Nas tu jest dużo zwierząt przecież, i nieważne, że niejadalnych. Tego jeszcze brakuje, żeby okazywało się to dopiero przy próbie konsumpcji. Dla gości, dla odwiedzających, znaczy się, trzeba mieć szacunek, uważam. Technicznie to jest proste. Dobek otwiera drzwi i na wszelki wypadek staje w progu, a wtedy ja się odzywam zza niego: – Aaaaaaaaaaaaaaa, witam, witam! Pan Listonosz! Zapraszamy! Czy nasz drogi gość bardzo głodny? Na pewno, przecież cały czas w trasie. I zanim zdąży odpowiedzieć, mała Cy podsuwa tacę z kanapkami, a Obstynat serwuje herbatynkę cytrynową & serwetki. Uważam, że dobrze to wymyśliłem. Bardzo dobrze nawet. Więc radzę Waszej Cytrynowości nie kontestować, nie protestować i w ogóle nie tego. Dlaczego nie mielibyśmy żyć tu wszyscy nie tylko szczęśliwie, ale też długo? A na marginesie, landszaft śliczności**.
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Roelant_Savery_-_Landscape_with_Birds_-_WGA20885.jpg
-----------
* Ciekawe dlaczego Dodo nie żyje i inne pytania na temat wymarłych i zagrożonych gatunków zwierząt. Andrew Charman, przełożył Janusz Ochab, wyd. Firma Księgarska Olesiejuk 2014.
** Dodo w prawym dolnym rogu, mniej więcej.
Ale przecież Fred Flinston jadł jajecznicę z jajka ptaka dodo! :)
OdpowiedzUsuńA nie macie tam kolektywnie moa w kącie i orła Hasta na parapecie? ;D :D :D
Tylko Siostry Bronto po sąsiedzku.
OdpowiedzUsuńCzytam, że "Pomniki ptaka dodo powinny być dziś w centrum stolicy każdego unijnego kraju". Poczet wymarłych poszerza się: http://www.polityka.pl/galerie/1521707,5,poczet-wymarlych.read
OdpowiedzUsuńSkoro mięso miało niezbyt dobry smak, a im dłużej się gotowało, tym było twardsze, to czemu teraz nie nie poznamy jego smaku? Przecież nie dlatego (jak imputują niektórzy), że były głupie.
Serdecznie pozdrawiam