20 marca 2017

flying yourself in the balls

– No chyba ten Automatyczny w kulki sobie leci – stwierdza Bengalski, bambusową pałeczką energicznie mieszając mąkę ziemniaczaną z mlekiem. – Chociaż właściwie... Zupełnie, można powiedzieć, jak Wasza Cytrynowość. Co prawda, za bardzo to ja się nie dziwię. No bo jak jest o czym pisać, to okazuje się, że nikt nie czyta. Jak już czytają, to boty – albo cudze blogi. Jak cudze, to lepsze, ale nawet jak lepsze, to się autorom nudzą, bo życie ciekawsze, albo wolą rozmawiać ze sobą, niż pisać albo niż z czytelnikami, albo nie mają czasu, a w ogóle to blog is dead. Z kolei jak już piszą, bo jednak mają & żyje, to o kaszance, albo sobie robią selfie z pieczarkami. Normalny rozkład normalnie. Ale to mi się podoba. Będzie dodanie przymrużeniem oka. Dajemy.

5 komentarzy:

  1. Gdzie te pieczarki???
    I dobrze, że już wiem czym się miesza budyń, w sposób jedynie słuszny!!!! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co - już, już go miałeś wiertarką?

      Usuń
    2. Raczej mieszarką do farb, ale wiertarka też dobra!!! :D :D :D

      Usuń
  2. selfie z pieczarkami i notka o kaszance to pomysły na najblizszą blogową przyszłość - jeśli zaś chodzi o tego co leci w kulki to rzeczywiście... leci na całego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo selfie z kaszanką i notka o pieczarkach...

      Usuń