– Wielka mi rzecz, kasza pod poduszką – mówi Bengalski, próbując najpierw miotełką ze sztucznych piór, a potem srebrzystym chwytakiem (Handgreifer mit Schuheanzieher aus Alu, pięknie dziękujemy) dosięgnąć Pani Wazonik, w której głowie ktoś umieścił wcale nie kwiatek, co byłoby pewnie trochę bardziej zgodne z przeznaczeniem onej, nie osoby przecież, a jedynie antropomorficznego przedmiotu, ale palemkę, dotychczas spokojnie czekającą na kolejną Wierzbną Niedzielę – a może nie czekającą na nic, tylko po prostu sobie będącą, jak tylu/tyle innych ludzi / zwierząt pluszowych i nie / rzeczy w Cytrynowym Zakątku. – Jeśli gotowana & z majonezem, to jest ta, którą w zeszłą sobotę przyrządzał Szuwarek, a Jej Cytrynowość później chciała wymieszać z surówką z pora, tylko sufit nagle się obniżył albo podłoga niespodziewanie zaatakowała, już nie pamiętam, w każdym razie kasza była dosłownie wszędzie. A jak surowa, to znaczy, że Jej Cytrynowość przygotowała porcję na następną sobotę i przydałoby się dokładnie pozamiatać albo w ogóle najlepiej odkurzyć. Zresztą, ta poduszka i tak nie jest twoja, chciałem zauważyć. Nie widziałaś gdzieś czekolady?
– Jakiej znów czekolady? – pyta zmęczonym głosem mała Cy i nie czekając na odpowiedź dodaje: – Patrzyłeś w szufladzie z budyniem?
– Patrzyłem. Nie ma. Pewnie osioł zjadł.
– Chyba taki głupi nie jest. Już prędzej Jej Cytrynowość.
– Na pewno nie. Wczoraj słyszałem, jak mówiła, że czekolada jest niezdrowa, tylko nie pamiętam dlaczego.
– To powinna być. Sprawdzałeś pod łóżkiem?
–Tam, gdzie we wtorek lądowało masło? Nie ma.
– Pod szafą obok zegara?
– Nie ma.
– Za komodą?
– No chyba! Od tego zacząłem.
– W zamrażalniku?
– Słuchaj...
– Co znowu, co? Myślę, staram ci się pomóc...
– Możesz się przez chwilę nie obrażać? Ja tylko chciałem wiedzieć, dlaczego ten zegar u nas ciągle leży pod szafą.
– Bo na razie nie wiadomo, gdzie go powiesić, a Jej Cytrynowość uważa, że jak się go położy gdzie indziej, zaraz stamtąd spadnie i się zniszczy. Przy okazji jest zastosowanie dla kocyka.
– Jakiego znów kocyka?
– Tego tam, w krateczkę.
– Żeby był ładny to nie powiem.
– Nie musi. Wystarczy, że jest historyczny. Herstoryczny nawet. Podobno dawno, dawno temu Wstępni przynieśli w nim Jej Cytrynowość ze szpitala.
– Ładnie byśmy wszyscy dzisiaj wyglądali, gdyby im się zgubiła gdzieś po drodze i tylko by się zostali z czapeczką...
– I z tym kocykiem...
-----
* Na razie nie wiadomo.
Jego Osłowatość na imię ma jak???
OdpowiedzUsuńKaszka wymaga zatrudnienia ptactwa okolicznego - okno uchylić i wabić, posypując ostentacyjnie więcej kaszki. Budyniu nie dawać, bo dzioby zaklei! :D
Niejaki Namiotowy przywlókł z marketu owadziego specyfik z sezamu i chyba czekolady - wielce interesujący - czas chyba na eksperymenty? :)
Czy zegar leżąc chodzi, czy też on wtedy stoi??? :)
Odpowiedź na pierwsze z tych pytań, Okrutny Nieuważniaku, znajdziesz w garnku: http://slowgarnekandlife.blogspot.com/2015/09/to-przeciez-proste-jesli-jesien.html.
UsuńBudyń zjedzony.
Stoi szafa, chodzi Bengalski w kółko jak nakręcony, okno b.z.
Kolektyw zaś pozdrawia.
UsuńNo masz! Okrutnik też osłem!? :D :D :D
UsuńWitamy w klubie :D :D :D!
UsuńPiękny tekst :9 Ściskam małą Cy, niech obszamie tę czekoladę, niezależnie od tego gdzie leży. ale ZAMRAŻALNIK? Czyżby czyżby??
OdpowiedzUsuńNie, ale też na "el". Licentia poetica.
UsuńPewngo ranka zginęła portmonetka. Nie muszę pisać, ile myślenia, łamania głowy i szukania było. Okazało się przy kolacji po otworzeniu lodówki, że grzecznie leży obok rano kupionej wędlinki. Niezbadane są wyroki na ziemi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Lodówki są TAKIE DZIWNE, ale ludzie chyba nie mniej...
OdpowiedzUsuńŚwięta racja: człowiek włoży do lodówki, a potem sam się dziwi, że portmonetkę ma obok wędlinki w tejże lodówce. Widocznie zdziwienia są właściwością ludzkiego stanu.
OdpowiedzUsuńSerdeczności
Na szczęście są, myślę. I dobrze, że nie wędlinka trafiła do kieszeni.
UsuńTekst perełka, naprawdę... Każde słowo :)
OdpowiedzUsuńCzy mała Cy zechce się czekoladą podzielić? ;)
Ściskam mocno!
Léitheoir Peadar bardzo łaskaw :)))
UsuńCzekolada jednak, obawiam się, była parę czwartków temu. Ale zapewniam, że niejedno mamy w garnku i jeszcze mieć & dzielić się będziemy...