22 października 2016

pas ce soir, Joséphine

Co poniżej, kolektyw znalazł, robiąc porządki w cyberszufladzie.
Znalazłszy, zamieszcza niezwłocznie, nie czekając ani wieczora, bo właściwie dlaczego & po co, ani  ostatnich dni grudnia tego – lub innego – roku.

File:Zwerg Postkarte 001.jpg
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Zwerg_Postkarte_001.jpg

18 komentarzy:

  1. Viel Glück in jedem Tag!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie dziękujemy za piękne życzenia!
    Swoją drogą, piękna to rzecz, freier langsamer Topf...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, ja, of course, natürlich ;-)))

      Usuń
    2. Bengalski, tygrys22/10/16

      Of course my horse.

      Usuń
  3. Wierszyk A. Waligórskiego, cytowany na starym Dreptakowisku i niedawno u Vulpiana :)

    Kariera Marysi

    Po szumiącym pięknym lesie
    Idzie dziewczę, koszyk niesie.
    Niesie dziewczę kosz z grzybami,
    Przekomarza się z ptaszkami.
    Siedzi czyżyk na patyku:
    - Co tam niesiesz w tym koszyku?
    Może rybki albo pipki?
    - Nie, mój ptaszku, niosę grzybki!
    Będą dobre niesłychanie,
    Gdy uduszę je w śmietanie!
    Zajrzał lisek przez paprocie:
    - Jakie grzybki niesiesz, trzpiocie?
    Borowiki, czy rydzyki?
    - Nie, mój lisku, sromotniki.
    Będzie dużo śmiechu w chacie,
    Gdy je ugotuję tacie!
    Wylazł wilk, drżą pod nim udka:
    - Maryś, dyćżeż to jest trutka,
    Może z tego być ambaras,
    Bo ci tatko kojfnie zaraz...
    Toż powali nawet byka
    Taka porcja sromotnika!
    Roześmiała się dziewczyna
    Jak ten strumyk, jak kalina...
    - Toć wszystkiego jeść nie musi,
    Gdyż połowę dam mamusi!
    Załkał gorzko jesion dumny:
    - Hej, porobią ze mnie trumny!
    Nie bądź Maryś, taki psotnik,
    Wyrzućżeż won ten sromotnik!
    Duma Maryś, drapiąc nogę:
    - Choćbym chciała, to nie mogę,
    Nie chcę robić wszak awarii
    Pani Konopnickiej Marii,
    Dzięki niej mam szanse duże
    Znaleźć się w literaturze,
    A w tej całej polityce
    Przeszkadzają mi rodzice...
    Tu tupnęła z mazowiecka,
    Zafurczała za nią kiecka,
    Pomarszczyły się pończochy
    I pobiegła w stronę wiochy.
    ...a las cały szemrał słodko:
    - Z Bogiem, Marysiu Sierotko...!
    http://www.waligorski.art.pl/liryka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgośka22/10/16

      hmm, może i trochę podobna do Marysi ... ale ta broda...?!
      Jesteś pewny, Dreptaku, że to ona?

      Usuń
    2. Józefina to też nie jest, i nie sromotnik - czyli imprimatur.
      http://nagrzyby.pl/atlas/194

      Usuń
  4. Cytrynowa22/10/16

    Zaraz zapytają, czy tam i tu jeszcze mówi się po polsku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bengalski, tygrys22/10/16

      Już widzę Jej Cytrynowość, jak udaje, że nie słyszy.

      Usuń
  5. Marysia jak Marysia, ale grzybek słuszny! :D :D :D
    Ani rybki, ani pipki, tylko grzybki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może raczej ani rybki, ani pipki, ani grzybki?

      Usuń
    2. Bengalski, tygrys23/10/16

      Nie radziłbym, Wasza Cytrynowość, jeszcze kto jaką diagnozę postawi i dopiero będzie.
      http://www.newhealthadvisor.com/Winnie-the-Pooh-Disorders.html

      Usuń
    3. Wychodzi na to, że już lepiej te grzybki...

      Usuń
  6. Małgośka23/10/16

    Gdybym miała okoliczność spotkania owej Marysi z wierszyka W.(choć niekoniecznie byłabym zachwycona, gdyby Marysia wyglądała, jak ta z pocztówki Bexy) podszepnęłabym jej lekturę książki Olgi Tokarczuk - „Dom dzienny, dom nocny”, gdzie podano przepisy na oryginalne potrawy z grzybów uważanych powszechnie za niejadalne.
    Marysia nie musiałaby się głowić, a w dodatku uchodziłaby za oczytaną dzieweczkę.
    Rodzice też byliby z Marysi dumni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że Marysia zaserwowała im już swoje grzybki.

      Usuń
  7. Odkąd JO Kneź został szamanem, to Dreptakowi ręka zwisła przed zrywaniem różnego zielska, w tym i grzybków, bo nie znasz dnia ani godziny! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że w cieniu własnych kapeluszy grzyby mówią to samo...

      Usuń