na którym od tylu już lat dwa pingwiny przygotowują się do lotu w Kosmos –
jak zwykle Wasza Cytrynowość ma rację. Bo on jest domem, ten dom.
Miejscem, gdzie niejaka be. lemon, jak ogół ludzkości mniej więcej, czasem rano pije kawę, przegryzając ją grzanką, owsianką albo biszkoptem w polewie
i z pianką, czasem jednak (ledwie, a może raczej nieledwie?) zadowala się syropem
6 w 1 na refluks, palpitacje, fobię społeczną, cornu Ammonis, katar sienny & delirium praecox.
Za drzwiami prowadzącymi do owego domu, najczęściej zamkniętymi, ale w taki sposób, żeby nie utrudniać służbom (112 z każdego telefonu, najlepiej też leżącego
na podłodze gdzieś w zasięgu ręki) wykonywania zadań w porze śródnocnej
i każdej innej, niekiedy udaje się tej, o której mowa w dzisiejszym odcinku,
do mniej więcej południa umieścić całą swoją cytrynowa osobę wewnątrz paradnej podomki, spokojnie może więc przyjmować, niekoniecznie w poniższym,
jakże niealfabetycznym, porządku, niezgodnym nawet (czy zwłaszcza?)
z kolejnością liter w alfabecie sentymentalnym, kurierów, przedstawiciel(k)i rozmaitych instytucji, lekarzy, bibliotekarki, przyjaciół i hydraulików.
Ale bywa, że już o 11:57 podejmuje nie gości, a decyzję: żeby poniechać wciąż daremnych usiłowań i do następnego dnia nie porywać się nawet na założenie krawata na gumce.
Chociaż w ogóle takowego nie nosi.
Podobnie jak Bengalski.
Właśnie, Bengalski.
Tigris tigris & semper fidelis.
Zawiadomiony esemesem od listonosza, na wszystkich czterech łapach zaraz zejdzie na dół i wyjmie z euroskrzynki pocztowej upchnięte tam przez kogoś, bez złych intencji & nie bez powodu oraz w sposób graniczący z cudem, rodzinne opakowanie purée ziemniaczanego w proszku.
A potem sprawiedliwie i nad wyraz zręcznie podzieli pomiędzy zainteresowanych członków kolektywu kolejne pieczone kurczę, które, ostrożnie odwiązane
z klamki, wpadło mu prosto w łapy.
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Treehouse_access_and_roundwalk.jpg
Ładna ta podomka, ładny też dom, tylko schody jakieś strome.
OdpowiedzUsuńI menu jakby monotonne nieco ...
...a komary nie rżną?
Komary tylko szóstego piętra, to jest czwarte.
OdpowiedzUsuńA skład syropu bardzo jest urozmaicony. I, na szczęście, cyberstrawy nie brakuje, i dzieł literackich, w których jadają niezgorzej...
Cytrynowa osoba w cytrynowej podomce! Całościowe cytrynowe jestestwo!!! :)
OdpowiedzUsuńno piękne i nawet można wyleczyć się z lęku wysokości ale budowniczy zapomniał, że integralną częścią schodów każdych poręcz jest :)
OdpowiedzUsuńBoczna - boczne - nie na wiele by Ci się tu zdała? A poza tym, myślisz, że jak się kończą żarty, zaczynają się poręcze?
Usuń