23 maja 2016

najpierw był,
oczywiście, wiek złoty


4 komentarze:

  1. Może nie jest to jedyny Antoni, jakiego lubię, w przeciwieństwie do niektórych, których czeguś znieść nie potrafię, przecie z pewnością jeden z najulubieńszych:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Którzy są ci inni odgadywać nie będę, ale że za tego przyczyną Pan Wachmistrz pod wolną nieraz zajrzy pokrywkę, tylko wyrażę nadzieję, że tamtych niektórych tu nie spotka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgośka25/5/16

    Trudno jest nie zauroczyć się postacią tegoż Antonia.
    Mało, że ksiądz, to jeszcze, do tego, "czerwony"!(no, może nie czerwony, a rudy ;))
    I jak na księdza nie przystawało, o dość wywrotowych, odważnych poglądach : jego to bowiem autorstwa jest opera "Arsilda, Regina di Ponto”, dzieło poświęcone miłości kobiety do kobiety.
    Kobiety do kobiety! Sodoma i Gomora!
    Dzieł różnorakich, inspirowanych przyrodą spłodził niesłychaną ilość, ale - ciekawe - żadne z nich nie traktuje w sposób szczególny o drzewach, brzozie.
    No, może gdzieś tam w "Czterech porach roku" jakaś szumi, ale widać przeoczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. I równie trudno nie poczuć wdzięczności dla WBW (Cyberźródła w jego bułgarskiej wersji), która informuje, iż pierwsze wystawienie owej Arsildy miało miejsce dokładnie 200 lat temu bez pięciu miesięcy i dwóch czy trzech dni...

    OdpowiedzUsuń