Uffff. Szczegóły zechcą Panowie uzgodnić bez mojego udziału. Ale uprzedzam, że gdyby zostało postanowione, żeby coś au pot, garnek jest bardzo potrzebny, Bengalskiemu na budyń oczywiście.
Pierwsze skojarzenie jakie obudził we mnie tytuł wpisu, a właściwie wyraz ,,pularda", to książka Michała Choromańskiego i film z niezapomnianą kreacją Mariusza Dmochowskiego ,,Zazdrość i medycyna". Pularda, pogardliwe określenie żony, która przeszła operację usunięcia……. tak do końca nie wiadomo czego. Pozdrawiam Bexo:)
A kury to ja jednakowoż pieczone bym wolał, jeśli to nie kłopot...:)
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
Dopiero będzie, jak to Okrutny przeczyta Zadymiarz...
UsuńNo i przeczytał!!! :D :D :D
UsuńUffff. Szczegóły zechcą Panowie uzgodnić bez mojego udziału. Ale uprzedzam, że gdyby zostało postanowione, żeby coś au pot, garnek jest bardzo potrzebny, Bengalskiemu na budyń oczywiście.
UsuńPierwsze skojarzenie jakie obudził we mnie tytuł wpisu, a właściwie wyraz ,,pularda", to książka Michała Choromańskiego i film z niezapomnianą kreacją Mariusza Dmochowskiego ,,Zazdrość i medycyna". Pularda, pogardliwe określenie żony, która przeszła operację usunięcia……. tak do końca nie wiadomo czego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Bexo:)
I ja pozdrawiam, Elżbieto :).
OdpowiedzUsuńCzyli jednak udało mi się zapomnieć ten film. To dobrze.