25 lutego 2016

মুরগি albo słowo na dziś,
zresztą niezupełnie to: pularda


6 komentarzy:

  1. A kury to ja jednakowoż pieczone bym wolał, jeśli to nie kłopot...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero będzie, jak to Okrutny przeczyta Zadymiarz...

      Usuń
    2. No i przeczytał!!! :D :D :D

      Usuń
    3. Uffff. Szczegóły zechcą Panowie uzgodnić bez mojego udziału. Ale uprzedzam, że gdyby zostało postanowione, żeby coś au pot, garnek jest bardzo potrzebny, Bengalskiemu na budyń oczywiście.

      Usuń
  2. Pierwsze skojarzenie jakie obudził we mnie tytuł wpisu, a właściwie wyraz ,,pularda", to książka Michała Choromańskiego i film z niezapomnianą kreacją Mariusza Dmochowskiego ,,Zazdrość i medycyna". Pularda, pogardliwe określenie żony, która przeszła operację usunięcia……. tak do końca nie wiadomo czego.
    Pozdrawiam Bexo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja pozdrawiam, Elżbieto :).
    Czyli jednak udało mi się zapomnieć ten film. To dobrze.

    OdpowiedzUsuń