Ależ, ależ, kto by w Noch Less takich rzeczy był ciekaw (jeszcze w sytuacji, zgódźmy się, mocno ograniczonego wyboru)? Chyba wszystkie Pan Wachmistrz wymienił powody, dla których w tym tu wolnym garnku niegodnym Monsignore tak często występuje, a raczej dzieła jego... O których Strawiński powiedział był kiedyś, że to ten sam koncert kilkaset razy przekompowywywywany?
Zastanawiające, czemu trzeba było się uciekać do pracy po nocach. Z początku obstawiałem biedę, ale bieda nie ma z pracą po nocach nic wspólnego. Raczej już o terminie się zapomniało i trzeba było na gwałt nadrabiać. Pozdrawiam
Bieda może mieć jednak z tem coś wspólnego, a inkryminowana scenka niekoniecznie wystawia noc... Szkło bowiem było drogie okrutnie, zatem w domach (i warsztatach) biedoty i okienka była maluśkie, bo małe szło jeszcze rybimi pęcherzami zasłaniać, które światła dawały niewiele, luboż tańszymi obrzynami z dużych tafli bogaczom przedawanych. Spokojnie bym przyjął, że tam jakie ledwo późniejsze popołudnie, czy poranek i słońce już (albo jeszcze) prosto w to okienko nie zagląda, to się trzeba kagankiem poratować. A jeśli robota precyzji wymagająca to taki Michał Anioł wewnątrz kościoła freski malujący i dzień cały potrafił kazać świecić, czem do rozpaczy doprowadzał zleceniodawcy... Kłaniam nisko:)
Ładne! :)
OdpowiedzUsuńCóż, Monsignore potrafił...
UsuńPrawda...
OdpowiedzUsuńNaprawdę się Panu Wachmistrzowi podoba??
UsuńTo cudnie!
Rudzielec z Wenecji? Podobnoś szpetny był nad podziwienie, a ja to w ogóle białki wolę... Ale muzykę, szelma, tworzył niebiańską...:)
UsuńKłaniam nisko:)
Ależ, ależ, kto by w Noch Less takich rzeczy był ciekaw (jeszcze w sytuacji, zgódźmy się, mocno ograniczonego wyboru)?
UsuńChyba wszystkie Pan Wachmistrz wymienił powody, dla których w tym tu wolnym garnku niegodnym Monsignore tak często występuje, a raczej dzieła jego...
O których Strawiński powiedział był kiedyś, że to ten sam koncert kilkaset razy przekompowywywywany?
Zastanawiające, czemu trzeba było się uciekać do pracy po nocach. Z początku obstawiałem biedę, ale bieda nie ma z pracą po nocach nic wspólnego. Raczej już o terminie się zapomniało i trzeba było na gwałt nadrabiać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
O terminie zapomnieć częściej chyba zdarza się w dzisiejszych czasach?
UsuńW każdym razie, my tu w Noch Less zmierzamy powoli w kierunku czwartku.
Bieda może mieć jednak z tem coś wspólnego, a inkryminowana scenka niekoniecznie wystawia noc... Szkło bowiem było drogie okrutnie, zatem w domach (i warsztatach) biedoty i okienka była maluśkie, bo małe szło jeszcze rybimi pęcherzami zasłaniać, które światła dawały niewiele, luboż tańszymi obrzynami z dużych tafli bogaczom przedawanych. Spokojnie bym przyjął, że tam jakie ledwo późniejsze popołudnie, czy poranek i słońce już (albo jeszcze) prosto w to okienko nie zagląda, to się trzeba kagankiem poratować. A jeśli robota precyzji wymagająca to taki Michał Anioł wewnątrz kościoła freski malujący i dzień cały potrafił kazać świecić, czem do rozpaczy doprowadzał zleceniodawcy...
UsuńKłaniam nisko:)
"Powiedział co wiedział", Panie Wachmistrzu, brzmi jakoś całkiem inaczej, gdy tylko Pan gdzieś w okolicy się znajdzie i da temu wyraz...
Usuń