6 listopada 2015

...będziemy se fijołecki smykać...

Nikt nie uwierzył, mam nadzieję.
Bo nie będziemy.
Niech rosną, niekoniecznie aż tak wysoko.
Ale...
Ale będzie słońce i pogoda...
I ogród nam się otworzy...
I przywitamy się w nim z gąską... 
I cóż z tego, że ułuda nikłej chwili...
A na razie, Drodzy Czytelnicy...
Na razie.
Od jutra do garnka dokładają Pierwszy & Drugi.
Co nie znaczy, że jutro dołożą. Ani, że dołożą w poniedziałek.

9 komentarzy:

  1. Pierwszy & Drugi to te dwa urocze makaki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech się tam smykają te fijołecki! I Ty też się smykaj Bexo, byleby miło i owocnie!
    Do zobaczenia, posłuchania i poczytania jak najszybciej!!! :)
    Jak będzie słońce i pogoda!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Talka7/11/15

    Niech się otworzy, niech się otworzy...

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze im z oczu patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy & Drugi13/11/15

      O, bo to bardzo porządne cyborgi som...

      Usuń
  5. Talka8/11/15

    Plac Biegańskiego, 42-217 Częstochowa.

    Talka czyta: Plac Bengalskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bengalski, tygrys13/11/15

      42-217 Cytrynowa!

      Usuń
  6. Zaciekawiony „fijołeckami” (chociaż twórczość ludowa przyprawia mnie o drgawki) przeprowadziłem badania w sieci. Z łatwością znalazłem taką oto piosnkę:

    A jak będzie słońce i pogoda,
    słońce i pogoda,/bis
    pójdziemy se Jasiu do ogroda./bis
    Będziemy se,
    fijołeczki smykać,/bis
    będziemy se ku sobie pomykać./bis
    Nawąchasz się
    ziela kwitnącego,/bis
    nasłuchasz się śpiewania mojego./bis
    Cóż mi przyjdzie
    z ty twojej śpiewności,/bis
    kiedy nie mam ku tobie wolności./bis
    Pokłońże się
    ojcu, matce do nóg,/bis
    a będziesz miał tę wolność dalibóg./bis


    Niby miło, ale tuż obok pojawiła się informacja, że ta, niewinna na oko, piosneczka to jakaś wersja wiejskiego erotyku śpiewanego tradycyjnie tuż po oczepinach:

    Przyjdźże, miły, do mnie, do ogroda,
    Będziesz kosił, gdy będzie pogoda.


    A na koniec bomba – prawdziwa interesowność wyłaziła z Jasia, kiedy sobie podchmielił i śpiewał to, co mu na sercu leżało – bo nie o gładkie liczko i piękny głos, czy posągowe nogi wybranki chodziło, ani nawet o to rżnięcie kosą równo z trawą – nie, jemu chodziło o niewolnicę do roboty:

    Kiedy będzie słońce i pogoda,
    Wstąpże Jasiu do mego ogroda,
    Nawąchasz się kwiatka pachnącego,
    Napatrzysz się rumieńca mojego.
    Cóż mi przyjdzie z tego napatrzenia,
    Kiedy nie mam do ciebie sumienia.
    A padnij-że ojcu, matce do nóg,
    Da będziesz miał sumienie dalibóg.
    A chybać by ja rozumu nie miał,
    Żebym ciebie leniuchu ukochał.


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak viadomo, Vulpianie, najciekavsze jest v garnku to, czego v nim nie ma.
      Pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że nie ruszysz tropem Pana Blyszczyńskiego uznawszy, iż utwór ten sam siebie dekonspiruje aż nadto.

      Usuń