nie ma takiej rury na świecie – ale jest wolny garnek • I'm loving it, sort of • na kłopoty Bengalski
Nie doświadczywszy tak sobie wyobrażam Marsz Tryumfalny Paszczaków.Pozdrawiam
Nowym interpretacjom & interpretatorom zdarza się już jednak traktować je nieco przychylniej...No i ten jeden, który został dozorcą...
Ależ Bengalski zszokował aktywnością, szkoda ze tego zdziwienia nie mogłam wyrazić osobiście. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
A ten komentarz... Literka B go pisała, Watro, nie Ty?Bengalski nic nie winien, on po dawnemu gotuje budyń.To wszystko, podejrzewamy, przez El Niño, bo Obstytnat też się odżegnuje, & reszta kolektywu.
No przecież. I to nie ja zjadłem tamten garnek, tylko boty.
No i ja już dawno wstałem - i zaraz się kładę...
Ale pamiętaj: w poniedziałek przed świtem nowy odcinek!
Ja poproszę coś na dobranoc
Mówiłem, że siedzi w... tych, no... zaroślach.
Że niby ja w tych zaroślach? Bywają całkiem miłe potwierdzam :)
Nie doświadczywszy tak sobie wyobrażam Marsz Tryumfalny Paszczaków.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nowym interpretacjom & interpretatorom zdarza się już jednak traktować je nieco przychylniej...
OdpowiedzUsuńNo i ten jeden, który został dozorcą...
Ależ Bengalski zszokował aktywnością, szkoda ze tego zdziwienia nie mogłam wyrazić osobiście. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
OdpowiedzUsuńA ten komentarz... Literka B go pisała, Watro, nie Ty?
OdpowiedzUsuńBengalski nic nie winien, on po dawnemu gotuje budyń.
To wszystko, podejrzewamy, przez El Niño, bo Obstytnat
też się odżegnuje, & reszta kolektywu.
No przecież. I to nie ja zjadłem tamten garnek, tylko boty.
OdpowiedzUsuńNo i ja już dawno wstałem - i zaraz się kładę...
OdpowiedzUsuńAle pamiętaj: w poniedziałek przed świtem nowy odcinek!
OdpowiedzUsuńJa poproszę coś na dobranoc
OdpowiedzUsuńMówiłem, że siedzi w... tych, no... zaroślach.
OdpowiedzUsuńŻe niby ja w tych zaroślach? Bywają całkiem miłe potwierdzam :)
OdpowiedzUsuń